Lokata funduszowi nierówna, czyli czym różni się oszczędzanie od inwestowania

|

Dlaczego na lokacie bankowej można zarobić kilka, a na funduszu inwestycyjnym nawet kilkanaście procent rocznie? Choć oba te produkty są oferowane przez te same banki, ich konstrukcja i założenia są zupełnie inne.

article-thumbnail

Z danych Narodowego Banku Polskiego, które zaprezentowano w raporcie "Sytuacja finansowa sektora gospodarstw domowych w I kw. 2017 r." wynika, że najwięcej oszczędności trzymamy w gotówce oraz na rachunkach bankowych i lokatach krótkoterminowych.

Dzieje się tak, choć obecna sytuacja na rynku nie zachęca do zakładania lokat bankowych. Ich oprocentowanie jest stosunkowo niskie, bliskie progu inflacji. Nieco inaczej wygląda sprawa z funduszami inwestycyjnymi, które w okresie prosperity nierzadko osiągają dwucyfrowe wyniki.

Czym jednak różni się lokata od funduszu inwestycyjnego? I jak to możliwe, że różnice w zyskach w przypadku tych produktów są tak duże?
Wyjaśnienie jest dość proste.

Lokata dla oszczędnych, a fundusze…

O lokacie mówimy najczęściej w kontekście oszczędzania już zgromadzonych pieniędzy. Za pomocą funduszy nie oszczędzamy, lecz inwestujemy, czyli, mówiąc wprost – chcemy zarobić pieniądze.

W przypadku lokaty nie stracimy tego, co już mamy. To jest jej główna zaleta – nawet jeśli niewiele zyskamy, na pewno nie stracimy naszych oszczędności. Wszystkie depozyty bankowe w Polsce do wysokości równoważnej 100 tys. euro (ponad 400 tys. zł) są w całości objęte ochroną Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Oznacza to, że jeśli nawet bank upadnie, państwo odda nam nasze pieniądze.

Inaczej jest w przypadku funduszy. Inwestowanie w nie zawsze wiąże się z ryzykiem. Biorąc pod uwagę skrajnie niesprzyjający scenariusz, możemy nie tylko nic nie zyskać, ale stracić część lub nawet całość naszego kapitału. To ryzyko może być oczywiście mniejsze lub większe, ale precyzyjnie nie da się go wyznaczyć. Generalna zasada mówi, że im większy potencjał zysku, tym bardziej należy liczyć się z możliwością poniesienia strat.

Mamy więc stosunkowo mało ryzykowne fundusze dłużne (np. Millennium Obligacji Korporacyjnych SFIO), ale nie przyniosą nam one zwykle dużych zysków. Na większy zarobek możemy liczyć w przypadku znacznie bardziej ryzykownych funduszy inwestujących w akcje (np. Millennium Globalny Akcji SFIO). Są też takie, które nazywamy funduszami zrównoważonymi (mieszanymi), właśnie dlatego, że inwestują zarówno w akcje, jak i obligacje, równoważąc ryzyko potencjalnie umiarkowanym zyskiem (np. Millennium Globalny Stabilnego Wzrostu SFIO).

Inną istotną różnicą jest czas, a więc i tzw. płynność, czyli zapewnienie sobie dostępu do naszych pieniędzy.

Czas ma znaczenie

Lokatę otwiera się na ściśle określony termin (np. 3 miesiące czy rok), zaś w fundusze inwestujemy bezterminowo, to znaczy w każdym momencie możemy wycofać swoje pieniądze (np. umarzając, czyli faktycznie sprzedając jednostki uczestnictwa naszego funduszu). Ta różnica jest jednak tak naprawdę mniejsza niż się pozornie wydaje. Dlaczego? Bo w przypadku lokat terminowych również możemy je zerwać przed czasem. Wówczas stracimy odsetki (lub będą one na minimalnym poziomie np. 0,1 proc.). Podobnie jest z funduszami inwestycyjnymi. Mimo że formalnie możemy w każdym momencie swoje pieniądze wycofać, to też raczej trudno liczyć na jakiekolwiek zysk w bardzo krótkim lub krótkim okresie trwania takiej inwestycji. Faktycznie więc wygląda to podobnie – na zysk możemy liczyć tylko w dłuższej perspektywie czasowej (w przypadku lokat – w takiej, na jaką zadeklarowaliśmy jej trwanie).

Kolejna różnica? W przypadku lokaty dokładnie wiemy, ile będą wynosiły odsetki, a więc nasz zysk. Możemy to precyzyjne wyliczyć w momencie jej zakładania. Jeśli chodzi o fundusze, jest odwrotnie: czas trwania takiej inwestycji zależy tylko od nas samych i nie wiemy dokładnie, ile zarobimy (lub stracimy). Choć zawsze możemy zbadać historyczne wyniki danego funduszu i na ich podstawie spróbować odgadnąć nasz ewentualny zysk, należy pamiętać, że przeszłe wyniki nie dają absolutnie żadnej gwarancji na przyszłość.

Inaczej wygląda również kwestia kosztów jednego i drugiego sposobu lokowania pieniędzy. Lokaty terminowe zwykle są darmowe - za ich założenie nie ponosimy żadnych opłat. Przy funduszach musimy natomiast liczyć się z różnymi dodatkowymi kosztami. Jakimi? Zależy to oczywiście od oferty funduszu: może to być prowizja w momencie zakupu lub umorzenia jednostek danego funduszu, albo rozmaite opłaty za prowadzenie czy zarządzanie funduszem.

Niezależnie czy zdecydujemy się na lokaty czy fundusze, w razie osiągnięcia zysków będziemy musieli zapłacić podatek od zysków kapitałowych (tzw. podatek Belki).

*Lokaty z funduszami – ogień z wodą *

Jeśli kusi nas bezpieczeństwo lokat, ale chcielibyśmy osiągać wyższe zyski, warto przyjrzeć się ofertom banków. Nierzadko oferują produkty, które są połączniem lokaty z funduszem inwestycyjnym. W tej sytuacji nasze oszczędności dzielone są na dwie, najczęściej równe części – jedna to klasyczna lokata terminowa, a druga jest lokowana w funduszu inwestycyjnym. Zwykle mamy wybór w jakie fundusze chcemy zainwestować – z puli, którą udostępnia nam bank.

Mamy więc część, która przyniesie nam pewny, choć niewielki zysk i drugą, która może przynieść wyższy zysk, jednak oczywiście, jak każda inwestycja, wiąże się z ryzykiem.

Taki łączony produkt to ciekawa propozycja dla osób, które chcą zdywersyfikować swoje oszczędności, pozwalając jednej części procentować na bezpiecznej lokacie, a drugiej dać szansę na osiągnięcie wyższego zysku, inwestując ją w wybrany fundusz.