Największe światowe fundusze inwestycyjne

|

Miliardy, a nawet bilony dolarów – takimi sumami operują każdego dnia największe fundusze inwestycyjne na świecie.

article-thumbnail

Państwowe fundusze majątkowe

Bilion dolarów – taki rekord ustanowił Norweski Państwowy Fundusz Emerytalny we wrześniu 2017 roku (wg agencji Reuters), największy i najbogatszy fundusz na świecie. Od lat 90. ubiegłego wieku jest on zasilany pieniędzmi pochodzącymi ze sprzedaży gazu i ropy naftowej.

Takimi funduszami (Sovereign Wealth Funds – SWFs), oprócz wspomnianej już Norwegii, dysponują Zjednoczone Emiraty Arabskie, Chiny, Arabia Saudyjska, Australia, Kuwejt, Singapur, Katar, a nawet Rosja.

Jak funkcjonują tego typu fundusze? Na początku środki inwestowane w nich pochodziły z rezerw dewizowych i lokowane były przede wszystkim w instrumentach dłużnych i obligacjach rządowych krajów najbardziej rozwiniętych. Ale ponieważ kapitału z handlu surowcami gwałtownie przybywało, a zyski z takich papierów były stosunkowo niskie, fundusze zaczęły inwestować w akcje największych firm światowych, głównie uznanych instytucji finansowych. Takie inwestycje mają charakter długofalowy, zakładają znacznie dłuższy horyzont inwestowania niż fundusze prywatne. Efekt?

Jeśli chodzi o wspomniany fundusz, szacuje się, że na jednego Norwega przypada około… 190 tys. dolarów z bilionowej puli. Fundusz zarabia około 3-5 proc. rocznie. W jaki sposób? Inwestując na rynkach całego świata, również w Polsce. Według portalu money.pl Norwegowie ulokowali już pieniądze w blisko 100 spółkach z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, na sumę ok. 2,5 mld zł. Dodatkowo za blisko 10 mld złotych kupili nasze obligacje.

Drugim największym funduszem na świecie tego typu jest China Investment Corporation (CIC), którego aktywa przekroczyły w sierpniu równowartość 900 miliardów dolarów (choć są tacy, którzy uważają, że ma on znacznie więcej pieniędzy i tak naprawdę powinien być na pierwszym miejscu). Inwestuje on w papiery największych firm na świecie, takich jak Apple, Alphabet-Google, Microsoft i Berkshire Hathaway.

Z kolei Arabia Saudyjska ma ambicje stworzyć największy fundusz na świecie, który docelowo będzie operował sumą… 2 bilionów dolarów. Ostatnio zrobiło się o nim głośno, gdyż z obecnie posiadanych środków ma sfinansować projekt "NEOM”, za czym kryje się budowa od zera… nowego miasta. Koszt? Bagatela, ok. 500 mld dolarów.

Największe prywatne fundusze inwestycyjne na świecie

Fundusze państwowe dysponują zdecydowanie większym kapitałem niż największe fundusze prywatne. Jeśli chodzi o te ostatnie, niedawno "Parkiet”, cytując "Financial Times” podawał, że największy tego typu fundusz to chiński Yu’e Bao, który zarządza środkami w wysokości ok. 165,6 mld dolarów. Założony został przez chińską firmę technologiczną Alibaba jako przechowalnia gotówki pozostałej po opłaceniu transakcji i zakupów w jej sklepie internetowym (podobno Yu’e Bao znaczy właśnie "pozostałe zasoby”).

Przy czym to, że jest to największy fundusz wcale nie jest takie pewne, gdyż według innych źródeł są fundusze obracające większym kapitałem. Są to tzw. fundusze typu "hedge”. Nie ma tu jednej ustalonej definicji, ale firmy takie lokują pieniądze przede wszystkim w kontraktach terminowych, obstawiają wzrosty i spadki rozmaitych instrumentów finansowych itp. Takimi funduszami zarządza się za pomocą komputerów i algorytmów, które określają trendy panujące na poszczególnych rynkach.

Z rankingu opublikowanego niedawno na anglojęzycznych stronach "Business Insider” wynika, że na jedenaście wziętych pod uwagę w/w funduszy tylko dwa pochodzą z Wielkiej Brytanii, reszta ma swoje siedziby w USA.

Strategia na każdą pogodę

Największym tego typu funduszem jest Bridgewater Associates, zarządzany przez znanego inwestora Ray’a Dalio. Według tego źródła dysponuje on aktywami rzędu ponad 120 mld dolarów, choć według innych dostępnych źródeł suma ta sięga nawet… 170 mld dolarów. Osobisty majątek Dalio szacuje się na kilkanaście miliardów złotych. Jaka jest jego strategia inwestowania?

Dalio opisał ją w swojej książce pod tytułem "Zasady” ("Principles”). Wprowadził on tam pojęcie "parytet ryzyka” oraz opracował strategię inwestowania zwaną All Weather Strategy, czyli strategią na każdą pogodę. Według niego możliwych jest wiele scenariuszy rozwoju sytuacji rynkowej, które trudno jest przewidzieć, stąd trzeba być przygotowanym na każdy z nich. Najważniejsza jest dywersyfikacja portfela.

Na trzecim miejscu rankingu znajduje się znana firma JPMorgan Asset Management, zarządzana przez Mary Callahan Erdoes. Aktywa – 45 mld dolarów. Jest to jedna z najstarszych amerykańskich instytucji finansowych, która została założona w XIX w. i początkowo inwestowała w przemysł metalowy i kolej. Następnie zajęła się finansami, a był też taki moment, kiedy odgrywała nawet rolę… banku centralnego USA. W 2000 roku nastąpiła fuzja z bankiem Chase Manhattan, w wyniku czego powstał jeden z największych banków komercyjnych na świecie, JPMorgan Chase, zarządzający sumą ponad 260 miliardów dolarów.

Inną ciekawą firmą jest fundusz Renaissance Technologies, zarządzany przez Jima Simonsa, uznawanego za genialnego matematyka. Szacuje się, że zarządza on aktywami w wysokości 42 mld dolarów. Sam Simons był profesorem w MIT i na Harvardzie, a także pracował dla amerykańskiego Instytutu Analiz Obronnych.

Do swojego funduszu ściągnął innych matematycznych geniuszy, gdzie na wysokiej klasy komputerach opracowywali algorytmy i programy służące tworzeniu modeli rynkowych. Nic o nich bliżej nie wiadomo, ale musiały być dobre, gdyż dzięki nim zarabiał nawet 80 proc. w skali roku, czego nikomu nie udało się powtórzyć. Jego strategia owiana jest również tajemnicą, ale sam Simons miał powiedzieć, że oparta jest na błyskawicznych transakcjach na niemal każdym możliwym rynku.

Następny na liście jest fundusz Two Sigma i związany z nim David Siegel. Również ten fundusz słynie z tego, że do zarządzania kapitałem używa wyrafinowanych narzędzi informatycznych. Zarządzane aktywa wzrosły o 28 proc. w stosunku do ubiegłego roku i obecnie wynoszą blisko 40 mld dolarów.

Kolejnym funduszem na liście jest DE Shaw & Co, z aktywami sięgającymi blisko 35 mld dolarów, a wspominamy o nim dlatego, że to właśnie tu swoją karierę zaczynał Jeff Bezos, późniejszy twórca Amazona.

Zyski w Polsce nie różnią się od tych za granicą

Choć powyższe sumy robią wrażenie, to również na naszym rynku jest w co inwestować, zaś stopy zwrotu podobne są do tych osiąganych przez globalne marki. Dlatego z roku na rok coraz więcej pieniędzy lokujemy w funduszach inwestycyjnych. Z danych GUS, jakie przytacza portal money.pl, wynika, że na koniec pierwszego półrocza 2017 r. ulokowaliśmy tam przeszło 309 mld zł. Jest to najlepszy wynik w ciągu 10 lat.

Co ciekawe, tylko na otwarte fundusze inwestycyjne, a więc takie, w które inwestować może każdy z nas, wpłaciliśmy okrągłe 100 mld zł, co tylko w stosunku do 2016 roku oznacza wzrost o ponad 10 proc.

Popularność funduszy była związana z wysokimi, nierzadko dwucyfrowymi, stopami zwrotu. I tak np. fundusz Millennium Globalny Akcji SFIO tylko w ciągu 2017 roku zarobił ponad 13 proc., natomiast Millennium Dynamicznych Spółek FIO w dłużej perspektywie czasowej (5 lat) przyniósł zysk sięgający blisko 44 proc. Takie wyniki – przy niewysokim obecnie oprocentowaniu depozytów bankowych – skutecznie zachęcają coraz więcej Polaków do inwestowania w fundusze. Oczywiście inwestycje, poza szansą na zysk, wiążą się też z ryzykiem utarty części lub – w skrajnych przypadkach – nawet całości inwestowanego kapitału. Zawsze zatem trzeba decydować się na rozwiązania odpowiadające naszemu poziomowi akceptacji ryzyka, indywidualnej sytuacji, celowi, z myślą o którym inwestujemy pieniądze czy długości okresu, przez który mają one pracować.