Pierwsze kroki w świecie inwestycji

|

Sposobów oszczędzania czy pomnażania pieniędzy jest coraz więcej. Najprostsze rozwiązanie to pieniądze odłożone na lokacie. Kuszącą alternatywą są jednak fundusze inwestycyjne.

article-thumbnail

Jak wynika z badań, oszczędzamy mało, a jeśli już, to wciąż najpopularniejszą formą odkładania pieniędzy są lokaty terminowe – i to raczej krótkookresowe. Ich dużym plusem jest to, że na pewno nie stracimy pieniędzy – nasze oszczędności do kwoty 100 tys. euro są chronione przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Poza tym lokatę można założyć już od bardzo niskiej kwoty (np. 500 zł w Banku Millennium), łatwo i szybko – w oddziale, przez internet, czy nawet aplikację mobilną banku. Jeśli jednak chcemy aktywniej pomnażać swoje pieniądze, warto pomyśleć o podzieleniu oszczędności między różne produkty bankowe.

Z najnowszego raportu Narodowego Banku Polskiego, który wziął pod lupę nasze finanse domowe, wynika, że coraz chętniej lokujemy pieniądze w inwestycje bardziej ryzykowne. Najlepszym przykładem są tu akcje – możemy zyskać zdecydowanie więcej niż na lokacie, ale też poziom ryzyka jest nieporównywalnie wyższy. Poza tym ten rodzaj inwestycji wymaga naszej ciągłej uwagi i aktywności (trzeba sprawdzać notowania i odpowiednio reagować na ich zmiany). I, co tu dużo kryć, trochę się trzeba na tym znać.

Mniej popularnym, bezpieczniejszym i nie tak angażującym sposobem inwestowania są fundusze. Najprościej rzecz ujmując, polega to na tym, że powierzamy nasze pieniądze fachowcom, którzy inwestują je w naszym imieniu w to, co ich zdaniem może przynieść największy zysk. Z naszej strony zwykle polega to na zakupie jednostek uczestnictwa danego funduszu, żeby następnie je sprzedać (umorzyć) po tym, jak odpowiednio zyskają na wartości. Jest to o tyle wygodne, że możemy to zrobić praktycznie w każdym momencie, choć bank czy inna instytucja może pobrać za to ustaloną wcześniej prowizję.

Zysk zależy od ryzyka

W przypadku funduszy nie jest tak, że zupełnie nie mamy wpływu na to, w co inwestowane są nasze pieniądze. W zależności od poziomu akceptowanego przez nasz ryzyka, wyróżnia się trzy zasadnicze rodzaje funduszy inwestycyjnych: dłużne ( rynku pieniężnego, papierów dłużnych), akcji oraz mieszane (stabilnego wzrostu lub zrównoważone).

Fundusze dłużne to takie, które inwestują w tzw. instrumenty rynku pieniężnego (m.in. bony skarbowe) lub obligacje, np., Millennium Instrumentów Dłużnych. W uproszczeniu można powiedzieć, że w tych funduszach pożyczamy nasze pieniądze państwom czy innym instytucjom na określony procent. Ponieważ zwykle są to solidni dłużnicy, wywiązujący się ze swoich zobowiązań (państwa raczej nie bankrutują), istnieje niewielkie ryzyko ich niewypłacalności (chociaż oczywiście nie ma tutaj gwarancji Skarbu Państwa). Jak zwykle jednak coś kosztem czegoś – potencjalny zysk też będzie raczej niewielki, choć wyższy niż na lokacie.

Na przeciwnym biegunie są fundusze inwestujące w akcje, czyli tytuły reprezentujące udziały i prawo do zysku w spółkach akcyjnych, którymi po prostu obraca się na giełdach (np. Millennium Globalny Akcji). W funduszach akcyjnych – potencjalny zysk jest nieograniczony, ale może się też zdarzyć, że inwestycja w fundusz przyniesie stratę. Ceny akcji podlegają bowiem okresowym wahaniom, zależnym m.in. od koniunktury. Na pocieszenie można powiedzieć, że w dłuższej perspektywie wartość firm giełdowych z reguły rośnie, co wynika wprost ze wzrostu ich skali i dochodowości. Warto także uwzględnić fakt, że akcje dają prawo do otrzymywania dywidend, czyli zysków jakimi firmy dzielą się co roku z akcjonariuszami zaś dywidendy te trafiają do funduszy.

Na rynku dostępne są też fundusze mieszane, które próbują łączyć ogień z wodą: ograniczone ryzyko z istotnym potencjalnym zyskiem, e , np. Millennium Stabilnego Wzrostu czy Millennium Globalnych Strategii Alternatywnych. W funduszach tych część środków lokuje się w papiery dłużne (ograniczając ryzyko), a część w akcje (żeby osiągnąć większy zysk). Jest to więc propozycja dla rozważnych inwestorów, którzy za cenę ryzyka większego niż w przypadku funduszy dłużnych spodziewają się większego zysku.

Jak wybrać odpowiedni dla siebie fundusz?

Nie ma jednej, dobrej odpowiedzi dla wszystkich. Pamiętajmy, że nie mamy tu gwarancji zysku. Wskazówką, którą często posługują się klienci są tzw. dane historyczne (po prostu sprawdzamy, jak dany fundusz radził sobie do tej pory). Danych historycznych nie należy traktować jako obietnicy osiągnięcia podobnych wyników w przyszłości. Ważniejsza jest polityka inwestycyjna funduszu, czyli w co i gdzie fundusz inwestuje. Dopiero porównanie polityki inwestycyjnej, historycznych wyników i zmienności wartości jednostki uczestnictwa w czasie pozwoli nam odpowiedzieć, czy jest to fundusz dla nas, tj. czy zrealizowany poziom zysku zrekompensował nam poniesione ryzyko (i stres).

Dla przykładu, fundusz Millennium Globalny Stabilnego Wzrostu od początku swego istnienia dał inwestorom zarobić ponad 18 proc. ponad 6 proc. w ostatnim roku. To zdecydowanie więcej, niż dostalibyśmy z lokaty. Pamiętajmy jednak o tym, co mówiliśmy o ryzyku – np. fundusz Millenium Dynamicznych Spółek od początku swojego istnienia zanotował niewielką, ale jednak stratę (-1.05 proc), choć akurat w ostatnich latach radził sobie lepiej – od 2012 roku zanotował zysk w postaci solidnych 61,15 proc. Cóż… po raz kolejny okazuje się, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.

A może fundusz z ubezpieczeniem?

Na koniec warto też powiedzieć, że produktów, w które możemy inwestować, jest dużo więcej. Są tzw. produkty łączone – takie, które scalają w sobie dwa produkty, np. lokaty z funduszami inwestycyjnymi. Oferowane są również lokaty inwestycyjne z gwarancją kapitału i możliwością osiągnięcia wyższego zysku niż na lokacie tradycyjnej w przypadku, kiedy zostaną spełnione określne warunki.

Innym ciekawym rozwiązaniem jest polisa ubezpieczeniowa, łącząca ochronę życia z możliwością inwestowania w ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe, np. Program Inwestycyjny Wygodny Portfel przygotowany przez Generali Życie T.U. S.A. dla klientów Banku Millennium. W przypadku tych produktów objęci jesteśmy ochroną ubezpieczeniową (zakres ochrony może być różny - śmierć, śmierć w wyniku NW, poważne choroby, niezdolność do pracy itp.), a posiadany kapitał możemy zainwestować w wybrane przez siebie fundusze. W wypadku nieszczęścia, ochronę ubezpieczeniową stanowi wartość środków zgromadzonych na polisie oraz dodatkowy procent wartości polisy lub dodatkowa kwota określona w warunkach polisy.

Pomoc w systematycznym oszczędzaniu

Banki oferują także produkty dla osób, które myślą o regularnym oszczędzaniu i inwestowaniu w dłuższej perspektywie czasowej, np. na przyszłość dzieci. Dobrym przykładem takiego rozwiązania jest Program Inwestycyjny Przyszłość+, oferowany przez Bank Millennium. – Klienci Banku Millennium mogą przystąpić do Programu w kilka chwil za pośrednictwem systemu bankowości internetowej Millenet. Warunki prowadzenia PI Przyszłość + są bardzo elastyczne, a klient samodzielnie buduje swój program, definiując wszystkie jego najważniejsze parametry, może go także personalizować w systemie bankowości internetowej poprzez nadanie mu nazwy czy dodanie obrazka. Podpisanie umowy odbywa się za pośrednictwem hasła SMS, a po zaksięgowaniu środków klient może śledzić wyniki funduszy online i np. na bieżąco decydować o zmianie strategii inwestycyjnej – mówi Krzysztof Kamiński, Członek Zarządu Millennium TFI.