Słodka inwestycja. Jak dobrze ulokować oszczędności na własną firmę

|

Z ostatniego wyjazdu do USA przywiozły po tysiąc dolarów każda. Założyły, że to wystarczający wkład do otwarcia własnej cukierni. Uparły się, choć niewielu wierzyło, że im się uda. Po czterech latach mają dwa świetnie prosperujące biznesy w Krakowie i trzeci w Kielcach.

article-thumbnail

Cztery kielczanki próbują swoich sił w cukierniczym biznesie. Magda i Justyna, przyjaciółki z liceum – w Krakowie, a ich siostry, Iwona i Marta – w Kielcach.

Najpierw w Krakowie przy ul. Wielickiej, jednej z głównych wylotówek z miasta, w niezbyt urodziwej budce przy przystanku otwierają punkt "La Baguette". Na przekór wszystkim wątpiącym, którzy mówili, że w tym miejscu żaden interes nie ma szans się utrzymać. A jednak. Trzy lata później "La Baguette" jest jedną z najbardziej popularnych cukierni. Dziewczyny mają dziś dwa punkty w Krakowie i trzeci – do otwarcia którego namówiły rodzone siostry – w Kielcach.

Klienci uwielbiają ich tartę z mascarpone, bezę Pavlova, bardzo czekoladowe brownie (72 proc. kakao), tartę kawowo-kardamonową z wiśnią, czekoladową z marcepanem, gruszkową (w syropie z cydru, na słodkich procentach) czy orzechową. Wszystkie przepisy są autorskie, a finalne smaki powstają metodą prób i błędów.

Zarabiały na swój biznes w USA

O cukierni Magda i Justyna marzyły latami. Stare babcine receptury i ukończenie technologii żywienia na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie mogły być niezłą podstawą. Jeszcze na studiach każde wakacje spędzały w USA. W Wegquassett na obrzeżach Massachusetts przez siedem dni w tygodniu sprzątały. Dodatkowo rano pracowały w kawiarni, a wieczorami w supermarkecie. Z ostatniego wyjazdu każda przywiozła tysiąc dolarów.

Pieniądze chciały zainwestować. Może we własny biznes? Do wynajęcia budki po kebabie Magdę namówił chłopak, a ta z pomysłem poszła do Justyny. Zaczęły od kanapek i ciast. Początkowo każda ciągnęła dwa etaty: w budce i na zajęciach ze spinningu (Magda) czy jako przedstawiciel handlowy (Justyna).

Jak odłożyć na własną firmę?

Justyna od dziecka powtarzała, że będzie miała swoją firmę. Uruchomienie biznesu wymaga jednak kapitału. A na to trzeba oszczędzać – nie tylko odkładając pieniądze do skarbonki, bo tracą one na wartości. Najprostsza możliwość to lokata bankowa. Sęk w tym, że oprocentowanie lokat – z powodu niskich stóp procentowych – jest niewiele wyższe niż poziom inflacji i wynosi maksymalnie 3 proc. Oczywiście nawet to rozwiązanie będzie lepsze od trzymania nieoprocentowanych oszczędności w domu.

Odważniejszym pomysłem są np. fundusze inwestycyjne. Przeciętny zysk z funduszy inwestycyjnych wynosi od kilku do kilkunastu procent rocznie. Naszymi pieniędzmi w funduszach zarządzają specjaliści, co ma ograniczyć ryzyko, że źle zainwestujemy oszczędności. Oczywiście zawsze trzeba pamiętać, że inwestowanie wiąże się z ryzykiem utraty nawet całości zainwestowanych środków. Do najbardziej dochodowych (ale też ryzykownych) rozwiązań należą fundusze akcji (np. Millennium Globalny Akcji). Do bezpieczniejszych zaś takie, które inwestują w instrumenty rynku pieniężnego i dłużne (np. Millennium Depozytowy).

Niezależnie od celu, kluczem do sukcesu w oszczędzaniu jest systematyczność

‒ Niezależnie od celu, kluczem do sukcesu w oszczędzaniu jest systematyczność. Banki oferują szereg rozwiązań ułatwiających regularne odkładanie pieniędzy, a następnie inwestowanie zgromadzonych środków. Żeby skorzystać z takiej oferty nie trzeba nawet wychodzić z domu czy z biura – można to zrobić wygodnie za pośrednictwem bankowości internetowej. Po uruchomieniu własnego biznesu główną troską przedsiębiorcy jest oczywiście zapewnienie firmie bieżącej płynności, ale czasem zdarza się, że na rachunku pojawiają się nadwyżki. Warto wtedy pamiętać o inwestowaniu tych środków i pozwolić im pracować na dalszy rozwój firmy – mówi Piotr Rapińczuk, Kierujący Wydziałem Produktów i Procesów Inwestycyjnych w Banku Millennium.

Zdjęcie tytułowe: hotel Jakubus w Jakubowicach